wtorek, 20 września 2011

Wytłumaczenie

Notkę mam napisaną, i dodam ją jeszcze w tym tygodniu, a czytelników nie chcę tracić, tylko chcę aby ich przybywało :)
Pozdrawiam!

niedziela, 10 lipca 2011

(5) Rozdział 4

Po długim czasie wracam z nową energią i weną, a to wszystko dzięki Wam, Waszym komentarzom i dzięki temu, że czytacie mojego bloga, dziękuję Wam za to i proszę KOMENTUJCIE!

* * *
Wszyscy patrzyli się w klubie , w narożnik pomieszczenia, mój wzrok także podążył za nimi i wtedy już wiedziałam dlaczego nie zareagowali na mój widok, bardziej byli zainteresowani parą całującą się w kącie, a mianowicie Ashley i Joe całujący się i obmacujący, paparazzi zwietrzył, że weszłam do klubu więc zapytał się Joe i Ashley co uważają na mój temat.
-To zwykła szmata- odpowiedziała Ashley
-Popieram- dodał Joe
I on chce, żebyśmy byli przyjaciółmi, a publicznie wyzywa mnie od szmat. Po słowach Ashley i Joe, papparazi odwrócił się w moją stronę i zapytał:
-A ty Demi jak się do tego ustosunkujesz?- zapytał, wtedy zakochana dwójka obróciła się  w moją stronę, Joe był tak jakby trochę zmartwiony, ale nie musiało mi się przewidzieć,  Ashley miała za to złośliwy uśmieszek. Zastanawiałam się po co mnie wspierała jak byłam w klinice, teraz wiedziałam, żeby potem wbić mi nóż prosto w plecy, i teraz właśnie to zrobiła, czułam się oszukana i nic nie warta. Paparrazi nadal czekał na odpowiedź na wcześniej zadane pytanie, więc odpowiedziałam.
-Nie obchodzi mnie zdanie na mój temat,  ani Joe ani tym bardziej Ashley. Tylko cały czas nie wiem dlaczego Joe chciał odnowić ze mną przyjaźń skoro uważa mnie za szmatę- to zdanie mówiłam patrząć wprost w oczy Jonasa- A Ashley, hm...na Ashley nie mam słów, najpierw mnie wspiera a potem wyzywa od szmat. To wszystko co mam do powiedzenia- dokończył patrząć już na dziennikarza.
-A teraz przepraszam, ale się śpieszę- poiedziałam i udałam się do wyjścia, nikt za mną na szczęście nie poszedł, przed klube też nikogo nie było. Oprócz tego dziennikarza, który zatrzymał pozostałych po tym jak się dowiedziałam, że Jonas i Ashley są zaręczeni. Już się wystraszyłam, że teraz znowuż pojawią się pytanie, myliłam się.
-Wszytko dobrze?- zapytał
-Tak, dzięki- odpowiedziałam. Dopiero teraz mu się przyjrzałam, był może jakieś 4 lata odemnie starszy, muszę powiedzieć, że był jako taki przystojny , wysoki brunet z piwnymi oczami.
-Chcesz się przejść?- zapytał- Należy mi się za to, że wtedy powstrzymałem paparazzi- dodał z uśmiechem
-Dobrze- odpowiedziałam, chociaż wiedziałam, że nie powinnam ufać dziennikarzom, a co dopiero chodzić z nimi na spacery, ale pomyślałam "Raz się żyje", jemu jakoś wiedziałam, że mogę zaufać.
Udaliśmy się w stronę parku...

* * *
I jak co uważacie?

Liczę na szczere komentarze :D

Pozdrawiam!

poniedziałek, 21 marca 2011

(4) Rozdział 3

Dopiero po kilku minutach to do mnie dotarło, to co przed chwilą usłyszałam, Joe oświadczył się Ashley, a ona je przyjęła, są zaręczani, wezmą ślub, a ja cały czas miałam głupia nadzieję, że może jest dla nasz jeszcze jakaś szansa, dla mnie i Joe, ale to jakiekolwiek szansy przekreśliło.
-Demi wszystko dobrze?- zapytał jakiś inny dziennikarz
-Tak, jak najbardziej- odpowiedziałam, a głos mi trochę zadrżał, mówiąc szczerze to czułam się jakby cały świat zwalił mi się na głowę. Już widziałam te jutrzejsze nagłówki w gazetach plotkarskich i oczywiście na portalach ,,Demi zszokowana wieścią o zaręczynach Joe i Ashley" itp.:
-Przepraszam, ale naprawdę się śpieszę- odpowiedziałam opanowanym głosem, chciałam już skończyć to przedstawienie. Poszłam w stronę studia, nie poszli za mną ponieważ ten dziennikarz, który pytał o moje samopoczucie ich zatrzymał, ale wcale nie zamierzałam pójść dzisiaj na nagrania, to było za wiele, za wiele jak dla mnie na razie, za wiele po tym wszystkim. Zadzwoniłam do producenta i powiedziałam, że dzisiaj nie mogę przyjść, na szczęście przyjął to bez zastrzeżeń. Kiedy skręciłam w zaułek, obejrzałam się jeszcze i weszłam do klubu, nikt się tam nie zdziwił na mój widok, nie było żadnych wrzasków, zdjęć, autografów, zupełnie nic, było to dla mnie dziwne, ale chwilę po ty się zorientowałam o co chodzi.



* * *
Jeśli pojawi się 6 nowych komentarzy, to w ciągu 2 dni dodam nową notkę.

niedziela, 20 marca 2011

(3) Rozdział 2

Starałam się iść jak najmniej zauważalna, nie chciałam wysłuchiwać już więcej tych głupich pytań, ale nie udało się niestety. Zauważyli mnie i zaczęli robić zdjęcia, a ja jak zwykle zaczęłam się uśmiechać- udawałam szczęśliwą chociaż tak naprawdę chyba nie było. Podszedł do mnie jakiś dziennikarz i zapytał:
-Jakie utrzymujesz stosunki z Joe Jonasem- zapytał przykładając już długopis do kartki z notesu
-Przyjacielskie- odpowiedziała każdemu z nich tak odpowiadała, miała to już wyćwiczone perfekcyjnie.
-A z Ashley?- zapytał koniecznie chciał coś na mnie znaleźć
-Tak samo, a nawet lepiej- odpowiedziałam szybko, szczerze
Kiedy chciał zadać jeszcze jakieś pytanie, przerwałam mu i powiedziałam
-Przepraszam, śpieszę się na plan Słonecznej Sonny- i weszłam do sklepu, na szczęście nie weszli tam za mnią, na początku swojej kariery nie mogłam się nadziwić tym, że oni zawsze wiedzą gdzie ktoś jest. W sklepie kupiłam tylko wodę, kiedy wyszłam oni nadal tam stali, ale ich wyminęłam i poszłam do świateł.
Ale jednak poszli za mną, wszyscy rwali się do zadawania pytań, odwróciłam się przodem do nich i powiedziałam:
-Ostatnie pytanie, ja naprawdę się śpieszę- czasami te pytania tak mnie męczyły, że żałowałam, że nie jestem zwykłą dziewczyną, a nie gwiazdą.
- Dobrze więc, jak zareagowałaś na wiadomość, że Joe i Ashley się zaręczyli?

* * *
Przepraszam, że takie krótkie, jeśli pojawi się 5 komentarzy to w ciągu 2 dni pojawi się następna notka.

niedziela, 20 lutego 2011

Rozdział 1


Wstałam była 5 rano, na szczęście byłam już w domu mama i z siostrami. Został mi miesiąc do trasy koncertowej z Jonas Brothers, na szczęście będzie tam też Selena, ona też będzie musiała spędzać czas ze swoim byłym chłopakiem Nickiem, tak jak ja i będzie Miley w końcu jest to trasa koncertowa gwiazdek Disneya. A dzisiaj wracam na plan Słonecznej Sonny, stęskniłam się już za całą ekip. Ale kiedy byłam w klinice oni mnie wspierali tak jak rodzina i przyjaciele. To  że nie jestem w najlepszych stosunkach z Joe, nie znaczy, że jest tak samo z resztą jego rodziny. Chłopacy są moimi najlepszymi przyjaciółmi, a w szczególności Nick czasami zachowujemy się tak jakbyśmy byli parą ale wcale nią nie jesteśmy, Nick jest zakochany w Selenie, a ona w nim więc sumie nie wiem dlaczego się rozstali. Kevin i Nick myślą, że mam wielki żal do Joego, lecz tak wcale nie jest, to po prostu bardzo bolało jak mnie zostawiał, zrobił to jeszcze w towarzystwie Ashley, szczerze mówiąc to ona też mnie wspierała jak byłam w klinice, ale Joe o tym nie wiedział i dobrze, bo są naprawdę dobrą parą.  Wstałam z łóżka podeszłam do mojej nie tak małej szafy i wyjęłam żółtą sukienkę, białe bolerko i czarny pasek oraz torebkę i balerinki tez czarne. Weszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i zrobiłam sobie lekki makijaż. Pasek zapięłam pod biustem. Kiedy zeszłam do kuchni była tam tylko moja mama pewno Dallas i Madison jeszcze spały, ja zazwyczaj też tak wcześnie nie wstawałem ale może dzisiaj mi się tak zdarzyło, ponieważ dzisiaj wejdę na plan Słonecznej Sonny po raz pierwszy od ponad trzech miesięcy, tak to już niestety ponad 3 miesiące jak nie było mnie na planie. W serialu Sonny gdzieś chyba wyjechała, zresztą podobnie do prawdy.
-Kochanie co tak dzisiaj wcześnie wstałaś?- zapytała moja mama gdy mnie zauważyła tym samym wyrywając mnie z zamyślenia.
-Nie wiem sama, po prostu jakoś tak- odpowiedziałam
-Kochanie czy na pewno…?-moja mama chciała zapytać czy jestem pewna, że dobrze robię wracając na plan, ale jej przerwałam już w klinice postanowiłam, ze wrócę na plan i do koncertów, i do nagrywania płyty. Lecz mama jak to moja mama przekonywała mnie już od tygodnia, żebym jeszcze nie wracała, lecz ja jak to ja jak się na coś uprę to koniec. Bała się, że będą wracały wspomnienia związane z Joe, tylko że ona wracały i tak każdego dnia, nasze wspólnie spacery moment w którym poznaliśmy się na planie Camp Rock to wszystko wracało jak zły sen każdego dnia. Joe i tak nie ma i nigdy nie miał nic wspólnego ze Słoneczną Sonny.  To ja się będę bała kiedy po naszej trasie koncertowej ruszą zdjęcia do Camp Rock 3, a to jest już pewne, wie już o tym cały świat. Na początku zastanawiałam się nad tym czy się nie wycofać, lecz gdy zobaczyłam te wszystkie wpisy na facebooku i twiterze, jak bardzo się cieszą nasi fani z kolejnej części Camp Rock, doszłam do wniosku, że po prostu nie ogę im tego zrobić i nie mogę tego zrobić całej ekipie i reżyserowi. Jedno jest pewne będziemy musieli grać zakochana parę. Ale o to to się będę martwiła dopiero za 4 miesiące albo i później.
-Nie mamo jestem pewna swojej decyzji- powiedziałam
-Na pewno?- zapytała mama
-Na pewno, mamo nie bój się- powiedziałam i uśmiechnęłam się ciepło.
-Dobrze córeczko, skoro tak uważasz- powiedziała  poddając się.
-Dostanę to śniadanie czy nie?- zapytałam chcąc zmienić temat
-Dobrze już ci daję- powiedziała moja mama i usiadła ze mną do stołu, ja zjadłam, a Madison i Dallas nadal nie było.
-Mamo ja już muszę iść- powiedziałam patrząc na zegarek- pozdrów Dal i Mad
-Dobrze córeczko, udanego dnia!- krzyknęła kiedy już zamykałam drzwi


******************************************************************************
Następny rozdział pojawi się w wtorek proszę o komentarze, a będę dedykacje:)

(1) Prolog

Właśnie wyszłam ze szpitala, ale nie byłam tam z powodu żadnej choroby, ale dlatego, że miałam załamanie nerwowe, być może przez Joe, ale chyba na to złożył się też inne czynniki. Naprzykład fałszywa przyjaciółka, delikatnie mówiąc niegrzeczne zdjęcia, ta sama dziewczyna jeszcze niedawno była przyjaciółką Miley, która teraz też ma przez nią kłopoty podobne do moich. A Joe mnie zostawił dla gwiazdki Zmierzchu Ashley Greene, tak naprawdę nia mam do niej nic, ani do niej, ani do Zmierzchu, po prostu to, że Joe mnie zostawił bolało, mocno bolało. A najgorsze to, że niedługo, a konkretniej za miesiąc będę miała trasę koncertową z Jonas Brothers, czyli z Joe.Zjednej strony chce żebyśmy byli przyjaciółmi, a z drugiej strony ciągle mnie oczernia to w wywiadach do gazet to w telewicji. Z Ashley jesteśmy, a przynajmniej byłyśmy przyjaciółkami, przedtym jak Joe mnie zostawił dla niej. Jedno wiem wiele par hollywoodzkim wiąże się zwe sobą poprzez granie zakochanych w sobie w filmie np.: Rob i Kristen, Vanessa i Zac to szcęśliwe związki, a związek Miley z tym chłopakiem z Ostatniej Piosenki też się rozpadł tak samo jak mój z Joe. Z naszej trójki przyjaciółek tylko Selena jest chyba szczęśliwa  z Justinem, on jest w nią zapatrzony jak w obrazek, Właśnie dojechałam do domu.